|
Od rana był gwar i ruch. A, to chyba dlatego, że słoneczne dni i częste przebywanie na podwórku troche nas "rozstroiły". Jak tylko zjemy śniadanko, to o niczym innym już nie myślimy, tylko chcemy biec do naszego pieknego parku pełnego starych drzew, huśtawek, zjeżdżalni...Ale Pani zatrzymuje nas chwilkę na kolorowymn dywanie, by przypomnieć jak bezpiecznie nalezy bawić się na przedszkolnym placyku.
Dzisiaj było inaczej. Jęknęliśmy, gdy za oknem zobaczylismy zachmurzone niebo i padający deszczyk. Minki nam posmutniały i zaczęłiśmy marudzić. Wtedy Pani powiedziała: - Dzisiaj mam dla Was inną niespodziankę, więc musicie być bardzo grzeczni. Za chwilę pójdziemy do sali Misiów na teatrzyk "O wilku i siedmiu koźlątkach. I chyba nie byłoby w tym nic dziwnego, bo często w naszym przedszkolu goszczą teatrzyki, gdyby nie to, że aktorami były nasze Panie. Z bajeczki dowiedzieliśmy się, że nie wolno otwierać nikomu obcemu drzwi i trzeba zawsze słuchać mamy. Na zakończenie razem ze strasznym Wilkiem, Koźlątkami i Mamą Kozą zaśpiewaliśmy refren piosenki: Z tej bajeczki morał taki, Słuchajcie małe przedszkolaki. Gdy jesteście sami w domu, Nie otwierajcie drzwi nikomu! Nie wiedzieliśmy, że oprócz tego, że nasze Panie są kochane, to jeszcze potrafią być artystkami. |